0,00 zł

Brak produktów w koszyku.

Fotoradary po nowemu: nawet 7500 zł opłaty, koniec „wskazywania kierowcy” i poważne ryzyko dla handlarzy autami z zagranicy

Data:

Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt dużej zmiany Prawa o ruchu drogowym oznaczony symbolem UD263. Projekt z 6 sierpnia 2026 r. ma przede wszystkim uszczelnić system egzekwowania wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości oraz urządzenia rejestrujące przejazd na czerwonym świetle.

Zmiany są jednak znacznie szersze, niż mogłoby się wydawać.

Projekt całkowicie przebudowuje sposób odpowiedzialności za wykroczenia zarejestrowane automatycznie. Wprowadza nową opłatę administracyjną sięgającą 7500 zł, zmienia sposób ustalania kierującego, tworzy rejestr wykroczeń dla samochodów na zagranicznych tablicach i pozwala zatrzymać taki samochód na parkingu do czasu zapłaty należności.

Dla branży handlu samochodami szczególnie istotne są dwa problemy.

Pierwszy dotyczy samochodów demonstracyjnych, jazd próbnych, samochodów zastępczych oraz aut używanych przez pracowników. Po zmianach samo wskazanie osoby, której powierzono pojazd, może już nie wystarczyć do uwolnienia właściciela od odpowiedzialności.

Drugi jest jeszcze poważniejszy. Z obecnego brzmienia projektu wynika, że handlarz jadący świeżo kupionym za granicą samochodem może zostać zmuszony do zapłacenia należności związanej z wykroczeniem popełnionym wcześniej tym samochodem przez zupełnie inną osobę.

To nie jest jeszcze obowiązujące prawo. Projekt zakłada wejście nowych regulacji 1 stycznia 2028 r. Warto jednak przyjrzeć mu się już teraz, ponieważ kilka rozwiązań wymaga moim zdaniem zdecydowanej reakcji branży.

Koniec dotychczasowego „wskaż, komu powierzyłeś pojazd”

Dzisiaj po zarejestrowaniu wykroczenia przez fotoradar właściciel lub posiadacz samochodu może zostać wezwany do wskazania osoby, której powierzył pojazd do kierowania lub używania.

Projekt UD263 chce ten model zasadniczo zmienić.

GITD ma ustalić właściciela pojazdu, a w przypadku leasingu lub najmu długoterminowego – ujawnionego w CEP użytkownika. Następnie wyśle mu zawiadomienie o zarejestrowanym naruszeniu.

W zawiadomieniu znajdą się m.in. dane pojazdu, miejsce i czas wykroczenia, zdjęcie, dane urządzenia, prędkość dopuszczalna i zarejestrowana albo informacja dotycząca czerwonego światła.

I tutaj pojawia się fundamentalna różnica.

Właściciel nie będzie po prostu odpowiadał:

„Samochód prowadził Jan Kowalski”.

Projekt przewiduje, że to kierujący pojazdem ma w ciągu 30 dni wysłać podpisane własnym imieniem i nazwiskiem oświadczenie o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu.

Jeżeli kierujący złoży takie oświadczenie, sprawa przechodzi do normalnego trybu wykroczeniowego. Możliwy jest wtedy mandat, punkty karne albo – w przypadku odmowy przyjęcia mandatu – postępowanie przed sądem.

Jeżeli jednak kierowca tego nie zrobi, problem przechodzi na właściciela samochodu.

Brak reakcji przez 30 dni = opłata administracyjna z mocy prawa

Projekt nie chce prowadzić kolejnego postępowania o niewskazanie kierującego.

Jeżeli w terminie 30 dni nie zostanie złożone odpowiednie oświadczenie kierowcy ani nie zostanie wykazana jedna z okoliczności przewidzianych w ustawie, na właściciela lub ujawnionego użytkownika pojazdu z mocy samego prawa spadnie obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej.

Nie będzie więc potrzebna klasyczna decyzja administracyjna nakładająca tę opłatę.

Po upływie 30 dni opłata stanie się wymagalna, a właściciel będzie miał 14 dni na jej uregulowanie. W przypadku braku zapłaty GITD wyśle upomnienie, a następnie należność będzie egzekwowana w postępowaniu egzekucyjnym w administracji.

Co istotne, projektodawca sam przyznaje w uzasadnieniu, że w tym zakresie dotychczasowa zasada odpowiedzialności oparta na winie zostaje zastąpiona odpowiedzialnością właściciela lub użytkownika wynikającą z jego bierności.

Nawet 7500 zł zamiast mandatu

Opłaty administracyjne mają być wielokrotnie wyższe od zwykłych mandatów.

NaruszenieProjektowana opłata administracyjna
przekroczenie prędkości do 30 km/h1500 zł
31–40 km/h2400 zł
41–50 km/h3000 zł
51–60 km/h4500 zł
61–70 km/h6000 zł
powyżej 71 km/h7500 zł
przejazd na czerwonym świetle3000 zł
czerwone światło na przejeździe kolejowym6000 zł

Właściciel będzie mógł zapłacić opłatę jeszcze przed upływem 30 dni. W takim przypadku projekt przewiduje 20-procentową obniżkę.

Przykładowo opłata 1500 zł spadnie do 1200 zł, a 7500 zł – do 6000 zł.

Zapłacisz więcej, ale nie będzie punktów

Tutaj pojawia się jeden z najbardziej kontrowersyjnych skutków projektu.

Uzasadnienie wprost wskazuje, że jeżeli powstanie obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej, nie będzie już można ukarać sprawcy wykroczenia ani nałożyć na niego punktów karnych.

To właśnie dlatego opłata administracyjna ma być znacznie wyższa od normalnego mandatu.

W praktyce powstaje więc bardzo nietypowa alternatywa.

Jeżeli kierowca zostanie ustalony i przejmie odpowiedzialność – otrzyma normalny mandat i punkty.

Jeżeli natomiast sprawa zakończy się zapłatą opłaty administracyjnej przez właściciela lub użytkownika – zapłaci on znacznie więcej, ale kierowca nie dostanie punktów.

Szczególnie zastanawiający jest art. 140aq projektu, który pozwala zapłacić opłatę z 20-procentową obniżką jeszcze przed upływem 30-dniowego terminu, czyli zanim normalnie powstałby obowiązek jej uiszczenia. Jednocześnie kolejny przepis stanowi, że zapłata opłaty kończy postępowanie.

W efekcie projekt tworzy mechanizm, który w praktyce może działać jak finansowa alternatywa dla punktów karnych.

To niewątpliwie jeden z elementów wymagających jeszcze poważnej dyskusji na etapie legislacyjnym.

Fotoradar nie będzie robił zdjęcia przy każdym przekroczeniu

Projekt zawiera również rozwiązanie korzystne dla kierowców.

Do ustawy ma zostać wpisane wprost, że urządzenie rejestrujące prędkość ma rejestrować przypadek dopiero wtedy, gdy przekroczenie dopuszczalnej prędkości wynosi więcej niż 10 km/h.

Czyli przy ograniczeniu do 50 km/h pomiar 60 km/h nie powinien zostać zarejestrowany, natomiast 61 km/h już tak.

Na tym jednak nie koniec.

Do wyliczenia rzeczywistej wartości przekroczenia, od której zależeć będzie sankcja, wynik pomiaru zostanie dodatkowo pomniejszony:

o 5 km/h na zwykłych drogach,

a o 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych.

Jeżeli więc przy ograniczeniu do 50 km/h urządzenie zarejestruje 72 km/h, przekroczenie służące do ustalenia sankcji wyniesie:

72 – 50 – 5 = 17 km/h.

To rozwiązanie ma ustawowo uwzględnić tolerancję pomiarową urządzeń.

Ogromne ryzyko dla komisów: jazda próbna i klient, który nie odpowie GITD

W tym miejscu dochodzimy do jednej z najważniejszych zmian z punktu widzenia handlarzy.

Wyobraźmy sobie prostą sytuację.

Samochód jest własnością komisu. Potencjalny klient bierze go na jazdę próbną. Fotoradar rejestruje przekroczenie prędkości.

Kilka tygodni później zawiadomienie przychodzi do właściciela pojazdu – czyli komisu.

Komis dokładnie wie, kto prowadził samochód. Ma imię, nazwisko, numer telefonu, być może nawet kopię prawa jazdy.

Tyle że projekt nie przewiduje, że samo przekazanie tych danych przez właściciela załatwia sprawę.

Zgodnie z projektowanym art. 140ak to kierujący ma wysłać podpisane oświadczenie o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu.

Jeżeli klient po jeździe próbnej powie:

„Nie interesuje mnie to, niczego nie podpiszę”

– po 30 dniach obowiązek zapłaty opłaty administracyjnej może spaść na właściciela samochodu.

Przy poważniejszym przekroczeniu może chodzić o 3000, 4500, 6000 albo nawet 7500 zł.

Ten sam problem może dotyczyć samochodów zastępczych, samochodów powierzonych klientowi na kilka dni, aut demonstracyjnych oraz pojazdów używanych przez pracowników.

Co szczególnie istotne, krótkoterminowe udostępnienie samochodu nie jest tym samym co najem długoterminowy przekraczający 30 dni, którego użytkownik ma być ujawniany w CEP.

Co powinien zrobić handlarz, jeżeli takie przepisy wejdą w życie?

Przy obecnym brzmieniu projektu dokumentowanie tego, kto i kiedy dysponował samochodem, stanie się znacznie ważniejsze niż obecnie.

W przypadku jazd próbnych warto będzie wprowadzić pisemny lub elektroniczny protokół zawierający dokładne dane kierowcy, numer dokumentu lub prawa jazdy, numer rejestracyjny pojazdu oraz dokładną godzinę rozpoczęcia i zakończenia jazdy.

W dokumencie warto również zawrzeć zobowiązanie klienta do współpracy w przypadku naruszenia przepisów zarejestrowanego przez urządzenie oraz do pokrycia szkody poniesionej przez właściciela samochodu, jeżeli wskutek odmowy współpracy właściciel zostanie obciążony opłatą administracyjną, kosztami egzekucji, holowania czy parkingu.

Sama taka umowa nie zwolni jednak komisu z odpowiedzialności wobec GITD. Może natomiast dać podstawę do dochodzenia pieniędzy od osoby, która faktycznie prowadziła samochód.

To pokazuje, dlaczego obecne brzmienie projektu wymaga zmiany. Właściciel, który potrafi wiarygodnie wykazać, komu w danym momencie powierzył pojazd, powinien mieć możliwość uwolnienia się od odpowiedzialności niezależnie od tego, czy wskazany kierowca później współpracuje z GITD.

Samochody na zagranicznych tablicach trafią do specjalnego rejestru

Druga grupa bardzo istotnych zmian dotyczy samochodów zarejestrowanych poza Polską.

W Centralnej Ewidencji Pojazdów ma powstać centralny rejestr naruszeń.

Będą w nim gromadzone dane samochodów zarejestrowanych zarówno w innych państwach UE, jak i poza Unią, którymi popełniono wykroczenie związane z przekroczeniem prędkości albo niestosowaniem się do sygnalizacji świetlnej.

W przypadku samochodu zarejestrowanego w innym państwie UE wpis ma nastąpić, jeżeli od wysłania zawiadomienia upłynie 60 dni, a sprawa nadal nie zostanie zakończona.

W przypadku pojazdu zarejestrowanego poza UE projekt przewiduje wpisanie go do rejestru bez tego warunku.

Rejestr będzie zawierał m.in. numer rejestracyjny, miejsce i czas wykroczenia, zdjęcie, rodzaj wykroczenia, markę i państwo rejestracji oraz – jeżeli uda się go ustalić – właściciela.

Dane mają być usuwane z rejestru dopiero po odnotowaniu zapłaty mandatu albo opłaty administracyjnej.

Policjant będzie sprawdzał zagraniczny samochód podczas kontroli

Projekt nakłada na Policję, ITD, Straż Graniczną oraz Służbę Celno-Skarbową obowiązek sprawdzania podczas kontroli, czy zagraniczny samochód znajduje się w centralnym rejestrze naruszeń.

Jeżeli pojazd tam figuruje i okaże się, że obecny kierowca był sprawcą wcześniejszego wykroczenia, będzie można nałożyć na niego mandat.

Ale dalej pojawia się przepis, na który branża samochodowa powinna zwrócić szczególną uwagę.

Projektowany art. 129m ust. 2 pkt 2 stanowi, że jeżeli zostanie ustalone, iż obecny kierowca nie był sprawcą wcześniejszego wykroczenia, funkcjonariusz pobiera od niego opłatę administracyjną.

Tak właśnie zapisano to w projekcie.

Kupiłeś samochód za granicą? Możesz zapłacić za wykroczenie poprzedniego użytkownika

Wyobraźmy sobie sytuację, która w naszej branży nie jest żadną abstrakcją.

Niemiecki właściciel samochodu był wcześniej w Polsce. Fotoradar zarejestrował wykroczenie. Sprawa nie została zakończona i samochód znalazł się w centralnym rejestrze naruszeń.

Kilka miesięcy później polski handlarz kupuje ten samochód.

Nie ma nic wspólnego z wcześniejszym wykroczeniem. Nie był wtedy właścicielem, nie był kierowcą i być może nawet nie wiedział, że samochód kiedykolwiek był w Polsce.

Jedzie zakupionym autem przez Polskę i zostaje zatrzymany.

Z literalnego brzmienia projektowanego art. 129m wynika, że jeżeli funkcjonariusz ustali, że obecny kierujący nie był sprawcą wcześniejszego wykroczenia, ma pobrać od niego opłatę administracyjną.

Jeżeli opłata nie zostanie pobrana albo mandat nie zostanie zapłacony, samochód ma zostać skierowany lub usunięty na najbliższy parking strzeżony.

Auto zostanie wydane dopiero po zapłacie należności oraz kosztów holowania i parkingu.

Podczas kontroli granicznej możliwe będzie natomiast uniemożliwienie samochodowi wjazdu albo wyjazdu z Polski aż do czasu zapłaty.

To jest moim zdaniem najpoważniejszy problem tego projektu z punktu widzenia importerów używanych samochodów.

Odpowiedzialność zaczyna być w tym miejscu praktycznie związana nie z człowiekiem, który popełnił wykroczenie, lecz z samochodem znajdującym się w rejestrze.

Co więcej, w przepisie dotyczącym kontroli drogowej nie znalazłem analogicznego mechanizmu pozwalającego nowemu właścicielowi powiedzieć:

„Kupiłem samochód trzy miesiące po wykroczeniu, oto umowa i nie mam z tą sprawą nic wspólnego”.

W krajowej procedurze dotyczącej zawiadomienia możliwość wykazania, że własność została przeniesiona przed wykroczeniem, została przewidziana.

Przy pobieraniu należności podczas kontroli zagranicznego samochodu takiego bezpiecznika w projektowanym art. 129m nie ma.

Jeżeli taki zapis pozostanie, branża powinna domagać się jego zmiany.

Jak zabezpieczać się przy zakupie samochodu za granicą?

Jeżeli projekt wszedłby w życie w obecnym kształcie, problem będzie szczególnie trudny dlatego, że handlarz przed zakupem powinien mieć możliwość sprawdzenia, czy kupowany samochód znajduje się w polskim centralnym rejestrze naruszeń.

Projekt nie tworzy jednak prostego, publicznego odpowiednika usługi typu „Historia Pojazdu”, w którym przed zakupem zagranicznego auta wpisujemy VIN i numer rejestracyjny i widzimy, czy samochód ma nierozliczone naruszenie.

Taki mechanizm powinien powstać przed wejściem nowych przepisów w życie.

Do tego czasu rozsądnym zabezpieczeniem w umowach zagranicznych będzie wpisanie oświadczenia sprzedającego, że według jego wiedzy w związku z użytkowaniem samochodu nie istnieją nieuregulowane mandaty, opłaty lub inne należności mogące skutkować zatrzymaniem pojazdu, oraz odpowiedzialności sprzedającego za takie wcześniejsze zobowiązania.

Nie daje to ochrony przed polskim organem podczas kontroli, ale może umożliwić późniejsze dochodzenie pieniędzy od sprzedającego.

Sprzedaż samochodu trzeba będzie dokumentować jeszcze dokładniej

Projekt przewiduje możliwość obrony przez właściciela, który wykaże, że przed zarejestrowaniem wykroczenia przeniósł własność samochodu.

Jeżeli GITD otrzyma taki dowód, powinien skierować zawiadomienie do nowego właściciela.

To bardzo ważne dla komisów.

W praktyce przy wydawaniu samochodu klientowi warto będzie dokumentować nie tylko dzień, ale również godzinę przekazania pojazdu.

Fotoradar zapisuje dokładny czas wykroczenia.

Jeżeli sprzedaż i wykroczenie nastąpią tego samego dnia, zapis „umowa zawarta 10 sierpnia 2028 r.” może nie odpowiedzieć na pytanie, czy samochód został przekazany o godzinie 10:00, czy o godzinie 18:00.

Dlatego dobrym standardem powinien stać się protokół wydania pojazdu zawierający dokładną datę i godzinę przekazania samochodu kupującemu.

Niezależnie od tego trzeba oczywiście pilnować terminowego zgłaszania zbycia samochodu.

Leasing i najem powyżej 30 dni – nowy obowiązek wpisania użytkownika do CEP

Projekt zmienia również zasady dotyczące leasingu i najmu długoterminowego.

Właściciel pojazdu oddanego w leasing albo wynajętego na okres przekraczający 30 dni będzie musiał przekazać do CEP dane użytkownika i okres, przez jaki samochód jest mu powierzony.

Na pierwsze zgłoszenie przewidziano 30 dni od zawarcia umowy.

Zmiana lub ustanie użytkowania będzie musiała zostać zgłoszona w ciągu 14 dni.

Dla umów istniejących już w dniu wejścia nowych przepisów w życie projekt daje sześć miesięcy na uzupełnienie danych.

Dzięki temu wezwania CANARD mają trafiać bezpośrednio do faktycznego użytkownika, a nie np. do leasingodawcy.

Spółki będą musiały obowiązkowo pilnować elektronicznego konta GITD

Dla części przedsiębiorców bardzo ważna będzie również zmiana dotycząca korespondencji.

Jeżeli właścicielem lub użytkownikiem samochodu jest osoba prawna albo inny podmiot wymieniony w art. 78 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym, korespondencja ma być prowadzona przez konto w systemie teleinformatycznym GITD.

Dotyczy to m.in. spółek z o.o., spółek akcyjnych i innych podmiotów niebędących osobami fizycznymi.

Literalnie przepis ten nie obejmuje natomiast przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną, czyli typowej jednoosobowej działalności gospodarczej, tylko dlatego, że prowadzi działalność.

Dla spółek będzie to oznaczało konieczność stworzenia w firmie realnej procedury obsługi tej skrzynki.

Przy nowym systemie przegapienie korespondencji może oznaczać nie 100 czy 200 zł kosztów, ale kilka tysięcy złotych opłaty administracyjnej.

Warto zgłosić właściwy adres do doręczeń

Projekt pozwala właścicielowi samochodu zgłosić do CEP adres do doręczeń inny niż adres zamieszkania.

Jeżeli właściciel skorzysta z tej możliwości, będzie musiał aktualizować ten adres w ciągu 30 dni od każdej zmiany.

W przypadku przedsiębiorców korzystających z kilku lokalizacji warto zadbać o to, aby korespondencja dotycząca samochodów trafiała faktycznie do miejsca, w którym ktoś ją regularnie obsługuje.

Projekt ma też błędy, które powinny zostać poprawione

Po dokładnym przeczytaniu projektu widać co najmniej kilka miejsc wymagających interwencji.

Pierwsze to wspomniana odpowiedzialność aktualnego kierowcy zagranicznego samochodu za wcześniejsze wykroczenie popełnione przez kogoś innego. Przepis powinien jednoznacznie chronić nowego właściciela i kierowcę, którzy wykażą, że nabyli samochód już po naruszeniu.

Drugie to sytuacja właściciela auta, który potrafi wskazać rzeczywistego kierującego, ale kierowca odmawia wysłania swojego oświadczenia. Właściciel nie powinien odpowiadać wielotysięczną opłatą tylko dlatego, że osoba trzecia nie chce współpracować z organem.

Trzecie to mechanizm pozwalający w praktyce zapłacić wysoką opłatę i uniknąć punktów karnych. Jeżeli głównym celem ustawy ma być bezpieczeństwo ruchu drogowego, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy możliwość zastąpienia odpowiedzialności kierowcy znacznie wyższą opłatą finansową rzeczywiście realizuje ten cel.

Czwarte to sposób powstawania opłaty. Nie jest ona nakładana klasyczną decyzją administracyjną. Obowiązek powstaje z mocy prawa, a następnie GITD przechodzi do upomnienia i egzekucji. To wymaga bardzo dokładnego sprawdzenia pod kątem gwarancji proceduralnych właściciela samochodu.

Jest również zwykły, ale ciekawy błąd legislacyjny.

Projekt ustala opłatę:

6000 zł za przekroczenie od 61 do 70 km/h,

a następnie 7500 zł za przekroczenie „powyżej 71 km/h”.

A co z przekroczeniem dokładnie o 71 km/h?

W aktualnym projekcie nie mieści się ono ani w przedziale 61–70 km/h, ani w kategorii „powyżej 71 km/h”.

W projekcie znajdują się również błędne odesłania do art. 129 ust. 2b, podczas gdy przepis dotyczący pomniejszania wyniku pomiaru jest projektowany jako art. 129g ust. 2b.

To oczywiście błędy możliwe do poprawienia na dalszym etapie legislacyjnym, ale pokazują, że jest to na razie projekt wymagający dopracowania.

Co handlarze powinni zrobić, jeżeli przepisy zostaną uchwalone?

Jeżeli ustawa wejdzie w życie w obecnym lub zbliżonym kształcie, w firmach handlujących samochodami warto będzie wprowadzić kilka stałych zasad:

  1. Każda jazda próbna i każde wydanie samochodu powinny być ewidencjonowane z dokładną godziną.Potrzebne będą pełne dane osoby kierującej oraz podpisany dokument określający czas korzystania z samochodu.

  2. Dokument jazdy próbnej powinien regulować odpowiedzialność klienta. W szczególności obowiązek współpracy przy postępowaniu GITD i zwrotu kosztów poniesionych przez właściciela wskutek naruszenia przepisów.

  3. Sprzedaż i wydanie auta powinny być dokumentowane oddzielnie i z godziną przekazania. Może to przesądzić, kto był właścicielem pojazdu w chwili zarejestrowania wykroczenia.

  4. Spółki powinny wyznaczyć konkretną osobę odpowiedzialną za codzienną obsługę elektronicznej korespondencji GITD oraz jej zastępcę.

  5. Przy samochodach wynajmowanych lub oddanych do użytkowania na ponad 30 dni trzeba pilnować wpisania użytkownika do CEP oraz zgłaszania zmian w terminach 30 i 14 dni.

  6. Przy zakupie auta za granicą należy zabezpieczyć się umownie na wypadek wcześniejszych nierozliczonych naruszeń. Docelowo branża powinna domagać się możliwości sprawdzenia takiego samochodu w centralnym rejestrze jeszcze przed zakupem.

  7. Nie wolno ignorować korespondencji CANARD. W nowym systemie brak odpowiedzi nie spowoduje „utknięcia” sprawy. Po 30 dniach może automatycznie wygenerować wielotysięczną należność.

Branża powinna zgłosić uwagi do projektu

Sam pomysł skuteczniejszego egzekwowania rzeczywistych wykroczeń, również tych popełnianych samochodami na zagranicznych tablicach, jest zrozumiały.

Nie można jednak budować skuteczności systemu kosztem odpowiedzialności osób, które wykroczenia nie popełniły.

Z punktu widzenia handlu samochodami szczególnie niebezpieczne są dwa rozwiązania.

Pierwsze przerzuca na właściciela ryzyko tego, że rzeczywisty kierowca odmówi współpracy z GITD.

Drugie może prowadzić do sytuacji jeszcze bardziej absurdalnej: nowy właściciel samochodu kupionego za granicą zostaje zatrzymany w Polsce i musi zapłacić należność za wykroczenie popełnione tym autem przez poprzedniego właściciela albo jego kierowcę.

Jeżeli ustawodawca chce stworzyć centralny rejestr naruszeń przypisany do zagranicznych pojazdów, powinien jednocześnie zapewnić nowemu nabywcy dwie rzeczy: możliwość sprawdzenia pojazdu przed zakupem oraz jednoznaczne zwolnienie z odpowiedzialności po przedstawieniu dokumentu potwierdzającego nabycie samochodu po dacie wykroczenia.

Inaczej skuteczniejsze ściganie sprawców może w części przypadków zamienić się w egzekwowanie należności od osoby, która ze sprawą nie miała absolutnie nic wspólnego.

Projekt UD263 zakłada wejście nowych przepisów 1 stycznia 2028 r. Do tego czasu może się jeszcze bardzo dużo zmienić.

Będziemy śledzić dalsze prace nad projektem, ponieważ w obecnym kształcie zawiera on rozwiązania, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje zarówno dla zwykłych właścicieli samochodów, jak i dla całej branży handlu pojazdami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

placeholder text

Udostępnij post:

Popularne

Warto także przeczytać
Podobne

Koniec opłat e-TOLL dla pomocy drogowych do 3,5 t z przyczepą już niedługo!

Koniec opłat - e-TOLL dla pomocy drogowych do 3,5 t z przyczepą już niedługo! To ważna zmiana dla handlarzy używanymi samochodami, którzy przewożą auta pomocą drogową lub autolawetą o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, ciągnącą dodatkowo przyczepę. Po wejściu nowych przepisów w życie taki zestaw przestanie podlegać opłacie e-TOLL – nawet jeżeli łączna dopuszczalna masa całkowita samochodu i przyczepy znacznie przekracza 3,5 tony.

Dwie miary akcyzy? Rabaty dla importerów nowych aut, wartość rynkowa dla handlarzy używanymi

## Importer nowych samochodów może obniżyć akcyzę po rabacie. Handlarz używanymi często nie może nawet oprzeć się na fakturze Ministerstwo Finansów chce zmienić przepisy dotyczące akcyzy od samochodów osobowych. Powodem są wyroki, w których sądy pozwalały importerom nowych pojazdów obniżyć podstawę opodatkowania po otrzymaniu późniejszego rabatu od producenta. Dla branży samochodów używanych najciekawsza jest jednak ujawniona przy okazji różnica w traktowaniu podatników. Importer nowych aut rozlicza akcyzę na podstawie faktury, a następnie może próbować obniżyć podatek, gdy producent skoryguje cenę. Tymczasem importer używanego samochodu może posiadać prawidłową fakturę, potwierdzenie przelewu i kompletną dokumentację zakupu, a mimo to urząd może uznać, że samochód był wart więcej, i naliczyć akcyzę od wartości rynkowej w Polsce. W praktyce oznacza to, że faktura zakupu używanego pojazdu nie zawsze chroni podatnika. Cena rzeczywiście zapłacona za samochód może zostać zastąpiona wartością ustaloną przez urząd. W pełnym artykule sprawdzamy: * kto i na jakiej podstawie obniżał akcyzę po otrzymaniu rabatu; * dlaczego Ministerstwo Finansów chce teraz zablokować taką możliwość; * jakie wyroki zapadały w sporach importerów z fiskusem; * dlaczego importerzy używanych samochodów znajdują się w znacznie trudniejszej sytuacji; * czy w polskiej akcyzie rzeczywiście obowiązują dwie różne miary wartości samochodu. **Pełna analiza wraz z opisem konkretnych spraw sądowych jest dostępna dla subskrybentów Polskiego Auto Handlu.**

Rząd zauważył problem PCC. Czy głos branży samochodowej zaczyna być słyszany?

Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się rządowy projekt...

Webinar COI dla przedsiębiorców: aplikacja do profesjonalnej rejestracji pojazdów i dostęp do CEPiK

Centralny Ośrodek Informatyki organizuje webinar dotyczący profesjonalnej rejestracji pojazdów oraz aplikacji, która od 5 lipca 2026 r. ma zostać udostępniona przedsiębiorcom zajmującym się sprzedażą pojazdów w ramach handlu.
PolskiAutoHandel
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.